Nie tylko niesiemy dobro, wiele dzięki temu otrzymaliśmy

Źródło motywacji nie jest ważne. Naprawdę nie jest ważne. Ja działałam dlatego, że nie lubię się bać. Zamiast się bać, wolę działać, bo wiem, że to lepiej zużywa moją energię. Mam jednak pełną świadomość, że ludzie mają różne motywacje: ktoś chce odkupić winy, ktoś chce poczuć się dobrze, a ktoś chce być wreszcie z ludźmi, zamiast być samotnym, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Najważniejsze, że chce. Ktoś mnie ostatnio spytał, czy naprawdę na samochody to łatwiej się szuka sponsorów, bo jednostki potem przysyłają filmiki z imiennymi podziękowaniami. I stwierdził, że to jest kiepskie. A to wcale nie jest kiepskie. To jest super. Jeżeli ktoś da nam pieniądze na kolejny samochód dla wojska, dlatego że dostanie wideo – wspaniale. Będzie ich dostawał, ile tylko zechce.

To, czego się nauczyłam, to to, że żyjemy w czasach, gdy wszystko musi być proste i łatwe. Pomaganie też. Jeżeli będziemy robili z pomagania proces niezwykle skomplikowany, jeżeli będziemy przeciągać proces kwalifikacji na wolontariuszy, jeżeli będziemy utrudniali dostęp do informacji, jeżeli będziemy wykluczać ludzi, jeżeli będziemy tworzyć taki wizerunek olbrzymiej organizacji, która jest taka ważna i wielka, to w ludziach same stworzą się mury, pomyślą sobie: nie jestem dość dobry, co ja będę im zawracał głowę, ja jestem tylko murarzem, ja tylko płytki kładę, ona jest wielką panią businessman.

My wszyscy ładujemy solidarnie samochody, nieważne, czy to jest Wojtek, który jest prezesem dużej firmy FMCG, nieważne, czy to jestem ja, czy moja siostra, czy mój ukochany, czy właśnie chłopak, który kładzie płytki albo ten, który kładzie dach – jesteśmy bardzo demokratyczni w tym działaniu. Poza tym, że każdy działa w obszarze, w którym jest najskuteczniejszy, to pewne czynności bardzo celowo robimy razem. Tak, żebyśmy poczuli się wspólnotą. I to jest w ogóle kolejna rzecz.

Jestem rocznikiem osiemdziesiąt trzy. Jestem zdania, że moje pokolenie nie miało do tej pory przeżycia pokoleniowego, bo miałam kilka lat kiedy upadł mur berliński, kiedy były pierwsze wolne wybory – oczywiście, poszłam z rodzicami i tata mi mówił, kim jest Mazowiecki, a kim jest pani Niezabitowska itd., ale to nie było moje. Byłam za mała, by być świadkiem tych wydarzeń. I z jednej strony nie mieliśmy przeżycia pokoleniowego, a z drugiej strony ja i pokolenia młodsze mamy deficyt bycia częścią wspólnoty, o ile nie należymy do Kościoła katolickiego, a tak się składa, że nie należę.

Wybuch wojny sprawił, że mamy mocne przeżycia pokoleniowe – uważaj, czego sobie życzysz, bo się spełni – tym bardziej, że nie stanęliśmy obojętnie, jesteśmy w tym przeżywaniu stale. Jestem szefową różnych zespołów, mam grupę przyjaciół, kocham bardzo moją rodzinę, jestem w niej bardzo dobrze osadzona, ale tam wytworzyła się wspólnota – my to nazywamy brygadą, my jesteśmy brygadą Be a Hero. My jesteśmy brygadą, bo do roboty, do pracy, nie zespołem projektowym. I nasze poczucie wspólnoty jest niezwykłe. My sobie o tym gadamy, czasem w cztery oczy, a czasem w całym zespole. W tej chwili jest nas około dwudziestu pięciu osób w Polsce i jest nas około dwudziestu pięciu osób w Ukrainie. To są osoby stale aktywne. Nie tak, że ktoś się pojawi, coś zrobi i wyjdzie. To są osoby, które są przez pół roku, rok albo półtora roku.

Mamy wspólnotę wartości, cnót, celów, mamy swój język. Wspólnota jak ze szkolenia menedżerskiego tworzy się wtedy, kiedy ludzie razem świętują i razem płaczą. My mamy i świętowanie, bo każdy dostarczony dar i to, że dostajemy te zdjęcia albo sami robimy zdjęcia, jak fizycznie te ultrasonografy trafiają do szpitala i pani płacze, że wreszcie będzie miała, jak zbadać panią, która jest w ciąży, albo pana, który ma jakieś guzy, to są sytuacje bardzo poruszające. I tak naprawdę to, co robimy, odpowiada na naszą potrzebę bycia wspólnotą. Nie tylko niesiemy dobro, wiele dzięki temu również otrzymaliśmy.

To, co jest ważne, to że musi być prosto i łatwo, czyli każdy, kto chce wejść na pokład, o ile w pierwszej rozmowie nie wydaje się nam podejrzany, może – z określonym dostępem – ale wejść na pokład i zacząć pomagać. Są kolejne poziomy wtajemniczenia. Nie wysyłamy do Ukrainy człowieka, który przyszedł pierwszy raz, nie ma żadnych rekomendacji, mówi: „Hej! To ja pojadę na Chersoń”. Spokojnie, spokojnie. Zrób wcześniej coś prostszego. Ale też bardzo ważne jest to, że my wobec siebie nie mamy oczekiwań, że każdy daje tyle, ile może, a jak nie może, to nie daje. I to jest szalenie istotne, kiedy mówimy o wolontariacie.

Kiedyś, gdy byłam młodsza, jeździłam do domów dziecka i w weekendy spędzałam czas z dzieciakami: czytałam im, układałam z nimi puzzle, bawiłam się z nimi. I pewnego dnia zapytałam pani dyrektor tego domu dziecka czy ja nie robię im krzywdy, bo ja kiedyś nie będę mogła przyjechać. Kiedyś to będzie dla mnie za trudne emocjonalne albo moje życie się zmieni i nie będę w stanie przyjechać. I ona mi wtedy powiedziała: „Nieważne, że nie przyjedziesz. Ważne tylko, żebyś nas uprzedziła. My to z dziećmi przepracujemy. Ale każda godzina, którą im dasz, to jest godzina, której by nie miały, gdybyś tego nie zrobiła”.

Wtedy się nauczyłam, że pomaganie musi być dobrowolne i bez niezwykłych długofalowych oczekiwań, o ile osobiście nie obiecamy czegoś drugiemu człowiekowi. I tu przechodzimy do kolejnego punktu – musi być również uczciwa umowa i postawienie sprawy. Jadę ten jeden raz i nie pojadę więcej. Pojadę trzy razy, potem mam urlop. Zorganizuję samochód, nie zajmę się naprawą. Zbiorę pieniądze, nie wiem, na co je wydać, przygotuj, proszę, plan wydatków. To wszystko musi być niezwykle uczciwe i transparentne, bo wtedy nie ma bezsensownych emocji i sporów, które byłyby marnowaniem energii. Mówimy o generatorach energii i ja właśnie chciałam powiedzieć, co ją generuje, a co mogłoby ją zabrać, jakich problemów i jakich błędów warto unikać.

Kiedy mówimy o kolejnym obszarze, to żyjemy też w czasie, w którym ludzie potrzebują szybkich efektów, żeby podtrzymać motywację, zwłaszcza, że to jest bieg długodystansowy. Wyznaczamy sobie takie zadania, które są szybkie i krótkie. Takie szybkie zadanie dla nas to jest chociażby czternaście ton wysłanych do Chersonia w środę w nocy. Wiadomo co się wydarzyło. Mamy tam w Chersoniu wolontariuszy, którzy działają, powiedzieli, co jest potrzebne, skrzyknęliśmy się, wieczorem załadowaliśmy tira i pierwszy pojechał. To jest krótki cel. To jest szybka reakcja. To jest też szybki sukces. Bo zespół buduje się też wtedy, kiedy są sukcesy, nawet jeśli paradoksalnie sukcesem jest załadowanie tira. I to, że on dojedzie. I że widzimy, jak jest rozładowywany przez Aleksa i Tarasa, i ich wolontariuszy. Ale musimy mieć też większe idee i większe cele, żeby ludzie byli stale obecni. Naszą główną ideą jest to, że my pomagamy cywilom, w szczególności wspieramy służby medyczne, pomagamy zwierzętom i pomagamy wojsku. I ponieważ jesteśmy małą, turkusową organizacją, to nikt nas za to wojsko nie wyklnie, bo nie jesteśmy PAH-em. Bo PAH nie może. Ale à propos PAH-u i uczenia, to pierwsze transporty dla PAH-u robiliśmy my jako Be a Hero, bo się spotkaliśmy i okazało się, że nie wiedzą, jak sobie z tymi formalnościami poradzić, więc pomogliśmy.

I to jest właśnie ważne, że cały czas robimy to wszystko bez wielkiego ego, mając przed oczyma krótkodystansowe i długodystansowe cele.

Marta Małecka
Fundacja Be a Hero

INNE ARTYKUŁY

WL4

WL4

Myślę, że najlepszym sposobem na podejmowanie dialogu jest rozmawianie o trudnych sprawach. Wraz z naszymi członkami WL4 organizujemy wystawy. Wspólnie z mężem i córką stworzyliśmy otwarty projekt artystyczny. Określamy temat-hasło, wpisujące się w aktualne...

Latentne energie społeczne w Polsce

Latentne energie społeczne w Polsce

Mamy trudności z rozmową. Nie doceniamy samej rozmowy, która nigdzie nie prowadzi, która nie kończy się wiążącą decyzją, samego bycia razem, słuchania się, robienia czegoś z pozoru bezcelowego. Często rozmawianie nie wydaje się nam czynnością ważną – kojarzy się z...

O Olimpiadzie Wiedzy Obywatelskiej Senior Obywatel

O Olimpiadzie Wiedzy Obywatelskiej Senior Obywatel

Po wyborach do Sejmu i Senatu w roku 2015, analizując wyniki, zastanawialiśmy się czy odzwierciedlają one nasze preferencje. Czy wybory, których dokonaliśmy wynikały z naszej wiedzy i analizy sytuacji? Czy jesteśmy świadomymi obywatelami? Czy poziom naszych...

zobacz także

WL4

WL4

Myślę, że najlepszym sposobem na podejmowanie dialogu jest rozmawianie o trudnych sprawach. Wraz z naszymi członkami WL4 organizujemy wystawy. Wspólnie z mężem i córką stworzyliśmy otwarty projekt artystyczny. Określamy temat-hasło, wpisujące się w aktualne...

Latentne energie społeczne w Polsce

Latentne energie społeczne w Polsce

Mamy trudności z rozmową. Nie doceniamy samej rozmowy, która nigdzie nie prowadzi, która nie kończy się wiążącą decyzją, samego bycia razem, słuchania się, robienia czegoś z pozoru bezcelowego. Często rozmawianie nie wydaje się nam czynnością ważną – kojarzy się z...

O Olimpiadzie Wiedzy Obywatelskiej Senior Obywatel

O Olimpiadzie Wiedzy Obywatelskiej Senior Obywatel

Po wyborach do Sejmu i Senatu w roku 2015, analizując wyniki, zastanawialiśmy się czy odzwierciedlają one nasze preferencje. Czy wybory, których dokonaliśmy wynikały z naszej wiedzy i analizy sytuacji? Czy jesteśmy świadomymi obywatelami? Czy poziom naszych...