Mamy trudności z rozmową. Nie doceniamy samej rozmowy, która nigdzie nie prowadzi, która nie kończy się wiążącą decyzją, samego bycia razem, słuchania się, robienia czegoś z pozoru bezcelowego.
Często rozmawianie nie wydaje się nam czynnością ważną – kojarzy się z pozorem, teatrem, pasywnością, nicnierobieniem, stojącym w opozycji do czynów. Poza tym, zdaje się, że nie potrafimy rozmawiać: argumentować, kontrargumentować, spierać się zachowując wzajemny szacunek, a także przygotowywać miejsca do rozmowy, dbać o sprawy techniczne (układ miejsc w sali, zaproszenia, wprowadzenie, moderowanie). Mamy trudności w wychodzeniu poza rozumienie rozmowy jako fasady, w której dialog obywateli jest traktowany jako sposób na legitymizację już podjętych decyzji (do czego nagminnie sprowadzają się tzw. „konsultacje społeczne”).
Dlatego tak ważne jest rozpoznanie i docenienie miejsc często nieoczywistych, w których toczy się rozmowa w Polsce. Z mojego osobistego i badawczego doświadczenia wiem, że takim miejscem mogą być: zebranie sołeckie, giełda kwiatowa, szkoła czy inne miejsce, które przybiera formę „rynku”, na którym obcy sobie ludzie mają okazję spotkać się i rozmawiać w sposób zachęcający do przyglądania się jakiejś ważnej dla wszystkich obecnych sprawie oraz sobie nawzajem. Nasz krytyczny stosunek do istniejącego świata społecznego często nie pozwala nam dostrzec istnienia takich miejsc. Czasami nie przypuszczamy nawet, że one jeszcze istnieją. Tymczasem ludzie w różnych konfiguracjach spotykają się i rozmawiają w niespodziewanych miejscach. Przede wszystkim zatem stoimy przed potrzebą kartograficzną: stworzenia mapy (czy map) istniejących, choć często niedostrzeganych, generatorów energii społecznej.
Miejsca te – na ile je rozpoznałem – obfitują w swoiste praktyki bycia razem obcych sobie ludzi. Wiele z nich blokuje publiczny dialog, zakuwa nas w kajdany wzajemnych uprzedzeń, zamyka nasze uszy, oczy i umysły. Praktyka fetyszyzowania ciszy w szkołach – dla przykładu – myli ciszę ze słuchaniem, słuchanie z milczeniem, milczenie z posłuszeństwem, a posłuszeństwo ze skupieniem uwagi i uczeniem się. Nie pozwala dostrzec, że do uważnego badania świata oprócz momentów ciszy, potrzebna jest rozmowa. Nie da się uczyć rozmawiać mając za zadanie ciągle milczeć. Jakoś nie potrafimy tego zrozumieć.
Jednak niekiedy miejsca naszych rozmów generują praktyki, które budują kulturę publicznej deliberacji. Takie praktyki musimy umieć wyłowić i uchwycić ich istotę, aby móc się o nie troszczyć. Takie praktyki można znaleźć na uniwersytecie, ale też na giełdzie kwiatowej (na której spotykają się ludzie z rożnych grup i klas społecznych, próbujący nawiązać poprawne i długotrwałe relacje z ludźmi bardzo różnymi od siebie).
W każdym z takich miejsc tworzą się różne praktyki generowania energii społecznych. Dla mnie kluczowe było odkrycie, że takie miejsca istnieją, tworząc energię czy potencjały, które są niespodziewane, a często też niewidoczne. Generatory energii społecznych są, trzeba je tylko znaleźć, docenić, troszczyć się o nie i próbować zrozumieć jak ich działanie może pomóc nam w zadaniu kumulacji tych potencjałów.
Zdarza się jednak zjawisko kondensacji (skraplania się) energii modernizacyjnych, które polega na tym, że uparte inicjowanie praktyk publicznej deliberacji – choćby wydawało się tu i teraz nieudane – po jakimś czasie natrafia na społeczność (także przez kontakt z indywidualnym aktorem), w której drzemie skumulowany i niewidoczny dla badacza potencjał. Uparte uruchamianie praktyk deliberacji przez badacza w końcu uwalniało ten potencjał, którego erupcja była nierzadko oddalona czasowo i geograficznie. Przez to wydawała się (i w pewien sposób była) niezwiązana z działaniami badacza. Te erupcje brały się „znikąd” – jak krople na szybie, gdy skrapla się woda. Zasadniczym wyzwaniem jest problem podtrzymywania zjawisk i praktyk uruchomionych w ten sposób. Bezwzględnie wynika z niej jednak, że istnieją generatory latentnych energii społecznych, że można je zlokalizować i próbować opisać endemiczne praktyki kumulacji tych energii oraz że można wyzwalać te potencjały przez upartą pracę inicjowania i podtrzymywania praktyk publicznej deliberacji.[U1]
Piotr Zamojski






